Teatr i Opera | Radio | Filmoteka | Wystawy i galerie | Muzyka | Literatura i poezja | Poezja | Rockmetal Trójmiasto | Foto-dzaba | Tworzenie stron www |
Czwartek, 9 września 2010
godzina:
Dziewczyny do wzięcia
Wyszukaj  
szukaj  

 

               Dziewczyny do wzięcia: „galerianki” PRL-u

 

 

 

Lata 70. ubiegłego wieku. Trzy dziewczyny z prowincji, niewymienione z imienia: „dziewczyna pracująca na poczcie”, „dziewczyna, która nie lubi kremu” oraz najmłodsza, grubawa Pućka, wybierają się do Warszawy „na podryw”. Wcześniej umówiły się z Doktorem, jego kolegą oraz jeszcze jednym facetem, dla towarzystwa, na miłe spędzenie sobotniego dnia. Bohaterkom marzy się romantyczne uczucie, ale koniecznie z „panem na odpowiednim stanowisku”, mającym zapewnić im godziwy byt. Krótki pobyt w stolicy boleśnie zderza ich młodzieńcze urojenia z twardą rzeczywistością.

Nie dość, że Doktor z kolegami nie przybył na spotkanie, to jeszcze dwaj amanci z bożej łaski bezczelnie nagabują dziewczyny. Jako dobrze wychowane panny, bohaterki nie zawierają znajomości na „ulicy”. Dopiero w eleganckiej restauracji, skuszone porcjami kremu sułtańskiego, młode kobietki dają się poderwać. Mężczyźni przedstawiają się jako Magister i Inżynier, co schlebia bohaterkom, że mogą obcować z kimś „na poziomie”. Naiwne dziewczątka nie dostrzegają ich niepasującego do deklarowanego „poziomu” sposobu bycia oraz, kolokwialnie pisząc, brudu za paznokciami. Inżynier do spółki z Magistrem to naciągacze, liczący na łatwą „miłosną przygodę” z nieznającymi życia, głupiutkimi gąskami.

Nie wypada jednak tak od razu ciągnąć „zdobyczy” do łóżka. Jeszcze się biedactwa wystraszą. Trzeba im zaimponować. „Możemy iść tam albo tam. Mamy wiele różnych możliwości”. Kino? Nie, seans już się rozpoczął, i… chyba zabrakło biletów. Teatr? Odpada, spektakl kończy się zbyt późno, panny nie zdążą na pociąg do domu. Sytuacja staje się niezręczna.

                                                

Z pomocą towarzystwu przychodzi Kelner, znajomy Inżyniera. Mężczyzna udostępnia im mieszkanie na romantyczny wieczorek. Inżynier i Magister „dzielą się” dziewczynami, a Pućka, pozostawiona sama sobie, wygłasza płaczliwy monolog o „prawdziwej miłości”. Niespodziewanie to właśnie ją uwodzi Kelner swoim wykonaniem „Piesków małych dwóch”. Wśród czarujących słówek, para znika za drzwiami pokoju, ku autentycznemu zdziwieniu pozostałych.

„Powiedział, że mnie kocha”, opowiada Pućka koleżankom w drodze powrotnej, w „ostatnim nocnym pociągu”, odjeżdżającym do ich mieścinki. Jej towarzyszki są niepocieszone: tej smarkuli udało się wyrwać Kelnera, faceta z własnym mieszkaniem! Trzeba jej utrzeć nosa! Dziewczyny prześcigają się w gorących zapewnieniach, że „wieczór był bardzo udany”. Magister obiecał pisać listy, a w wypadku znalezienia wolnej chwili, z pewnością odwiedzi ukochaną. Inżynier już na dniach „dostanie przydział na mieszkanie” i wtedy zaprosi lubą do siebie. Zamieszkają razem, jak się „sobie bardziej spodobają”…

Monotonny stukot pociągu mknącego po szynach. Oleista noc roztopiona w poświacie księżyca. Com uczynił, żeś nagle pobladła?/ Com zaszeptał, żeś wszystko odgadła? /Jakże milcząc poglądasz na drogę! / Kochać ciebie nie mogę, nie mogę! / Wieczór słońca zdmuchuje roznietę. / Nie te usta i oczy już nie te... , śpiewa w epilogu Czesław Niemen. Nasze bohaterki są wciąż głodne iluzji o „wielkim świecie”, ludzkiej szczerości, i bajkowej miłości. Sułtański krem okazał się niestrawny, mimo to dziewczyny nie raz wybiorą się do stolicy, aby skosztować tej wątpliwej przyjemności na koszt Inżyniera, czy innego „dobrze rokującego” faceta. Wielkie miasto przyciąga, wielkie miasto kusi…

„Dziewczyny do wzięcia” można nazwać „galeriankami” epoki PRL-u. Dzisiejsze, znacznie młodsze (Pućka z koleżankami mają 18-22 lata) od tych filmowych, jadłyby sushi w najmodniejszej z warszawskich knajp. „Zrobione” od stóp do głów, wyszczekane, same z siebie składające oferty „prezentów” w zamian za seks. Cyniczne, bez złudzeń. Dziś świat stał się bardziej wymagający. Naiwne dziewczątka nie miały by szans na zaistnienie w stolicy. Taka Pućka mogłaby zagrać w „Brzyduli” bez charakteryzacji. Mimo ładnych rysów twarzy, miała nadwagę i była zaniedbana. „Dziewczyny do wzięcia” z PRL-u były łatwiejsze. Wystarczyła porcja kremu w restauracji.

„Dziewczyny do wzięcia”: dramat o zacięciu społecznym? Studium małomiasteczkowych charakterów? A może zwyczajna komedia, jak chciał reżyser?

Iza Korsaj (luty 2010)


                                        
   Forum kultury i sztuki / Serwis  teatralny / Aktualności  kulturalne / Muzyka /Książki i poezjaSpis treci portalu
  Teatr i opera / Wystawy / Radio Kino / Organizacja  imprez / Aukcje / Randki /  Foto-dzaba - serwis  fotografii
                                                       Partnerzy :  Kino Helios Gdańsk / Radio Fabryka 
                                                           Współpraca / Reklama / Kontakt / Redakcja 
                                                                   Mudzaba.pl kultura i sztuka w Trójmieście